Zero-click to wyszukiwania, po których nikt nie wchodzi na żadną stronę, bo odpowiedź widać już w wynikach — w ramce z definicją, w wizytówce firmy albo na mapie.
Dla części haseł to dziś norma. Kto wpisuje godziny otwarcia albo numer telefonu, dostaje je bez klikania.
Przykład. Warsztat nie mógł zrozumieć, dlaczego ruch na stronie stoi, a telefonów przybywa. Odpowiedź była w statystykach profilu w Google: kilkaset połączeń miesięcznie wykonanych prosto z wizytówki. Strona nie była w tej drodze potrzebna. Firma przestała mierzyć skuteczność wejściami, a zaczęła telefonami.
Co z tym robić. Zadbać o kompletny profil firmy i oznaczenia w danych strukturalnych, żeby to właśnie twoje informacje trafiały do wyników. Widoczność bez kliknięcia też jest widocznością.
Na co uważać. Przy hasłach informacyjnych trzeba realnie oceniać potencjał ruchu. Jeśli Google odpowiada na pytanie w ramce, artykuł na ten temat przyniesie mniej wejść, niż sugerują liczby wyszukiwań.
Powiązane hasła
← Wróć do słownika marketingowego
Data publikacji:
Data aktualizacji:



