KPI to kilka liczb, po których poznajesz, czy praca idzie w dobrą stronę. Kluczowe słowo brzmi „kilka” — jeśli mierzysz wszystko, nie mierzysz niczego.
Dobre KPI ma trzy cechy: da się na nie wpłynąć, da się je policzyć co tydzień i ktoś konkretny za nie odpowiada. Liczba polubień żadnej z tych cech zwykle nie spełnia.
Przykład. Agencja nieruchomości raportowała zasięgi na Facebooku. Po zmianie wskaźników na liczbę umówionych prezentacji i koszt jednej umówionej prezentacji okazało się, że posty z ofertami dają zasięg, ale spotkania biorą się z jednego cyklu filmów o kredytach. Budżet poszedł tam, gdzie były spotkania.
Ile ich mieć. Trzy do pięciu na kampanię. Jeden główny, po którym oceniasz całość, i kilka pomocniczych, które tłumaczą, skąd wynik się bierze.
Na co uważać. Wskaźnik, który zawsze rośnie — jak łączna liczba obserwujących — nie jest KPI, tylko licznikiem. Sensowny wskaźnik potrafi spaść i zmusić do reakcji.
Powiązane hasła
← Wróć do słownika marketingowego
Data publikacji:
Data aktualizacji:



