Źródło ruchu mówi, skąd przyszedł odwiedzający: z wyszukiwarki, z reklamy, z serwisu społecznościowego, z cudzej strony czy wprost, wpisując adres.
To pierwsza rzecz, na którą warto patrzeć w statystykach. Bez niej wiesz tylko, ile osób było — a nie, co je przyprowadziło.
Przykład. Firma organizująca urodziny dla dzieci inwestowała cały budżet w reklamy na Facebooku. W raportach okazało się, że ponad połowa zapytań pochodzi z wyszukiwarki, z jednego artykułu o pomysłach na przyjęcie w mieszkaniu, a spora część z grup rodzicielskich, gdzie polecali ją klienci. Reklama dawała najmniej, choć kosztowała najwięcej.
Co sprawdzać. Nie tylko liczbę wejść z każdego źródła, ale też ile z nich kończy się zapytaniem. Źródło z małym ruchem i wysoką konwersją zwykle warte jest więcej niż odwrotnie.
Na co uważać. Wejścia bezpośrednie to worek na wszystko, czego narzędzie nie rozpoznało: kliknięcia z komunikatorów, z plików PDF, z aplikacji. Duży udział tej kategorii zwykle znaczy, że brakuje oznaczeń w linkach.
Powiązane hasła
Dokumentacja źródłowa: Google Ads — centrum pomocy
← Wróć do słownika marketingowego
Data publikacji:
Data aktualizacji:



