FOMO to obawa przed przegapieniem okazji. W marketingu wykorzystuje się ją przez ograniczenia czasowe, informacje o kończących się zapasach i liczniki odliczające koniec promocji.
Działa, bo strata boli mocniej niż cieszy zysk. Działa też tylko wtedy, gdy ograniczenie jest prawdziwe.
Przykład. Organizator warsztatów kulinarnych podawał w zapisach liczbę wolnych miejsc — realną, bo grupa liczyła dwanaście osób. Zapisy przyspieszały zawsze wtedy, gdy zostawały trzy ostatnie miejsca. Gdy na innej stronie wprowadzono licznik „promocja kończy się za 2 godziny”, resetujący się przy każdym wejściu, stali klienci szybko to zauważyli i zaczęli o tym pisać w komentarzach.
Jak z tego korzystać uczciwie. Podawaj prawdziwe terminy i prawdziwą dostępność. Sezonowość, limitowane serie i zamknięcie zapisów to naturalne ograniczenia, których nie trzeba wymyślać.
Na co uważać. Fałszywe komunikaty o ograniczonej dostępności i sztuczne odliczanie czasu to nieuczciwa praktyka rynkowa. Dotyczy to także pokazywania przekreślonej ceny, która nigdy nie obowiązywała.
Powiązane hasła
← Wróć do słownika marketingowego
Data publikacji:
Data aktualizacji:



